wtorek, 7 lipiec 2009

to będzie...

... zajebista wlepa! 'i choćbym się zesrał, tak będzie' o.
pomysł dojrzewał (dojrzewa nadal) ładnych parę miesięcy. wymaga końcowego dopracowania, dostosowania do drukowania i usunięcia adresu, który umieściłem w pełnej pychy obawie, że ktoś będzie chciał ukraść mą 'wielką sztukę'. uh, oh.

p.s. odświeżam linkasy po prawo. zara.
p.s2. taka bezstresowa nota, bo czemu by nie.
p.s3. nie zesrałem się, więc będzie :D (jeeeny, mort, ty jednak głupi jesteś...)

piątek, 26 czerwiec 2009

życie

On tylko odszedł. Ma zajebistą muzykę, nie zapominajcie o tym. Posłuchajcie (obejrzyjcie przy okazji) Smooth Criminal. Tak? Tak. Jest zajebisty? Jest.

No właśnie bo muzyka. Gdyby nie muzyka to nie wiem co... To jedyny aspekt życia, który mnie ostatnio totalnie nie zawodzi. Sam siebie zajebiście zawodzę, jak zwykle, inni mnie też ostatnio wyjątkowo często, co wyjątkowo dziwne (choć to nie ich wina, przecież, w końcu...), bardzo to głupie, szkoda, ale na szczęście jest muzyka, szkoda, że chociażby nie mogę się nią nacieszać z 'innymi' właśnie, tak często jak bym chciał, ale cóż. Ona i tak pozostaje. Z resztą, pewnie nie jestem bez winy, więc mam za swoje, a raczej bardzo swoje.
A kontynuując, muzyka. Łąki Łan ze swoją nową płytką zawładnęli mną przez ostatnie dwa tygodnie. Kopią dupy. A jak tylko dowiedziałem się, że Jack Peñate wydał nową płytkę od razu musiałem ją poznać. Totalnie nowa jakość na jeszcze wyższym poziomie. A klip do singla Tonight's Today, jest cudowny, pod względem tańca i ślimaka na żółwiu chociażby:

no cóż, trochę wyłazi poza margines, ale trudno, oglądajcie! polecam ogromnie.

piątek, 29 maj 2009

Jak zwykle nie mam pomysłu na tytuł

Nie umiemy mówić o swych zmartwieniach. Zauważam ostatnio daleko posuniętą nieumiejętność, niezręczność osób do tego, by bez większego zażenowania móc podzielić się swym brzemieniem. A może to osoba autora nie umie, czego dowodem jest użycie słowa ‘zmartwienia’ a nie ‘smutki’. Fisz, w swoim ‘Bla bla bla’ zwraca na to uwagę… mądrze nawija o tym jacy jesteśmy niemądrzy. Nieźle, kolejna piosenka o tym, że lubimy sobie utrudniać życie, i jak łatwo możemy sprawić, by jednak nie było źle. Banalne. Nikt nie lubi banałów, nawet gdy są boleśnie mądre i prawdziwe. Przystajemy, myślimy, mówimy ‘tak, tak, dobrze gada’ i co dalej? I nic, usłyszeliśmy kolejną piosenkę, obejrzeliśmy kolejny film, przeczytaliśmy kolejną książkę potwierdzającą nasze obawy a próbującą uświadomić nam, że nie musi i NIE JEST tak nędznie, jak by się mogło wydawać. Wszyscy to rozumiemy, nikt się nie stosuje. To zupełnie inaczej niż z prawami fizyki, tych nie rozumie NIKT, a wszyscy chcąc nie chcąc jesteśmy od nich zależni.

Ale o ‘zmartwieniach’ chwilę, o jednym aspekcie, który ostatnio bardzo mierzi osobę autora. Powoli, jakoś tak dyskretnie, wszystko, co jest poważne, może smutne, a może po prostu nie kolorowe i rzygające motylkami stało się ‘emo’. To jest chyba jedyny poważny powód przez który nie lubię tego zjawiska. Gdzieś w głowach ( a może tylko w głowie autora ) siedzi jakieś oczekiwanie, że cokolwiek poważnego w oczach innych momentalnie uzyska łatkę ‘emo’ (właśnie zauważyłem że MS Word automatycznie chce pisać ‘emo’ wielką literą, kurwa…) czy to żartobliwie czy nie, problem, ciekawa kwestia może być umniejszony do rangi ‘pojękiwania’ przez ten nijaki wyraz. Często wyrazy bardzo zatracają swoje znaczenie, ale również tracą na wydźwięku. W przypadku tego tworu na ‘e’ utrata na znaczeniu wynikła w stworzeniu wielkiego synonimu dla wszystkiego co jest problematyczne, może i tylko w głowie autora, bardzo możliwe, ale to nie powód, ani tym bardziej dowód, by to było naturalne czy zdrowe. A już na pewno nie usprawiedliwienie. Chyba lepiej, krótko, ale sensowniej odwieść kogoś od czarnych myśli/nastroju niż wysłużyć się krótkim ‘ale jesteś dziś emo’. Innymi słowy: wkurwia mnie to niemiłosiernie. Wydaje mi się, a osoba autora mi podpowiada, że jest w tym trochę racji, nawet w formie takiego grafomańskiego słowotoku.

Osoba autora, teraz wirtualnie łapie się za bolącą głowę i przypomina, że sama próbowała wysługiwać się tymi trzema literkami. Bez sensu. Ale też dlatego, z tego miejsca przepraszam wszystkich nie czytających tych słów, i tych czytających też, jeśli kiedykolwiek padli ofiarą takiego niewdzięcznego deprecjonowania z mojej strony. Będę się pilnował.

sobota, 11 kwiecień 2009

A...

... ja jestem Indianinem w ciele pirata z duszą demona i tańczę na łyżce do herbaty nad jej czarną tonią. Opary pary zakręcają wraz z ruchem mych ramion, gdy zeskakuję na zielone poszycie świata, a obok przemykają pingwiny. Przeskakując z sekwoi na sekwoję docieram na maszt, by poczuć palce wiatru we włosach. A tutaj tęczowe chmury tylko czekają by urwać mi głowę, co doprowadza do feerii czerwieni w niebiosach. A potem idę spać. I śnię.


mmm... powtarzam się tym starociem, ale co z tego...

sobota, 21 marzec 2009

Hyhyhyyy...

Ahahahaaaa... trochę czasu minęło, nie ma co ukrywać. Ale, who cares? Poza tym nie mam stałego dostępu do internetu, więc no... ohhh, whatever.

Chciałem się pochwalić. Choć na pewno nie jakością i wielkością zdjęć z mego 'cudownego' telefonu xD . Anyway, czek dys ałt.

najnędzniejsza jakość.zawsze się zastanawiam, czy podarta wlepa to dowód, że komuś się podoba i chce ją sobie zabrać, czy wręcz przeciwnie.towarzyszące tej spotkał los podobny do tej powyżej.
yeah.mini.mój największy czerep (tymczasowy, jak widać xD) a zdjęcie chuj wie czemu, małe.

graaaand finaaaale! moja wlepa nad Niagarą (tak, tą Niagarą). i obok kupy ptasiej :D. podziękowania wędrują do Pani-która-nie-chce-się-ze-mną-napić-piwa-ostatnio ;P
***

brak wiosny to wkurwiający detal.

piątek, 19 wrzesień 2008

Notatki z wakacji.

Taka ciekawostka z pobytu w Norge. Mój telefon oferuje opcję 'memo', z której bardzo mi się przyjemnie korzysta. Im dalej tym nowsze notki, choć to raczej tylko hasełka takie, fiszki.

01/07/08
'Brat, wiem że masz siłę, ten ukryty zmysł, by kochać to życie i po swoje iść.'
O.S.T.R. - Jak nie Ty, to kto?
08/07/08
Chęć napisania czegoś wcale nie musi równać się możliwości by to zrobić. Nie fizycznej oczywiście, choć czasem również. A zwykłej predyspozycji, czy to chwilowej czy to ogólnej. Ale zaraz! Teraz piszę i nie jest to zbiór przypadkowych wyrazów czy zdań. Tak, problem pojawia się, gdy przypomnę sobie i przyznam przed sobą-czytelnikiem, że chciałem pisać od podróży w której aktualnie jestem. Wtedy mamy do czynienia z jakże powszechnym zjawiskiem grafomanii. Chcieć znaczy móc, sztuka polega na dobry stylu tego 'móc'.
z podróży Polska-Szwecja-Norwegia.
09/07/08
gąbka kąpielowa, potworny regiment to książka nad łóżkiem, kubek herbaciany, tonik fioletowy, gruba żyłka. nie wiem czy coś jeszcze.
lista rzeczy, których nie wziąłem od razu.
14/07/08
Paolo Nutini norwegia, tutaj! nawet tutaj, ktoś. Przypomina, że tyle rzeczy tam. Że przyjaźń. Takie radosne zaskoczenie przeżywa się rzadko, a właśnie dzięki ludziom.
po usłyszeniu na truskawkowym zadupiu New Shoes, znanym skądinąd.
02/08/08
Bo to przecież nie o to chodzi, żeby coś razem stworzyć, na skąd. To wakacje w końcu. Ah...
07/09/08
Kupa cię gnębi? Nie karm gołębi! ew. Gówno cię wnerwia? Nie karm gołębia! ew. Nie karm gołębi - one srają.
hasełka na wlepki, które planuję zrobić.
14/09/08
Liv Lillaer
imię i nazwisko pani siedzącej obok mnie na lotnisku w poczekalni, ładnie, podejrzane na boarding pass'ie.
Nemi
nazwa komiksu, o którym przeczytałem w samolocie.

Takie nic. Powinienem wrzucić troszkę zdjęć, ale chyba najpierw się zarejestruję na flickr.com, ponoć to fajne do zdjęć...

środa, 17 wrzesień 2008

Reklama!

Reklama! A co! Komiksu! Mało kto mnie czyta, mało kto zagląda, ale zawsze ktoś może się dowie. Rycerz Janek to będzie coś. Believe me. Nie wiecie kto to Wolski? Znaczy rysownik? Obczajcie. Jestem fanem.
No i podlinkuję obowiązkowo strony, jakby się komuś nie chciało przepisywać z ulotki: Rycerz Janek na blogspocie, Dolna Półka pabliszing ;).