20090411

A...

... ja jestem Indianinem w ciele pirata z duszą demona i tańczę na łyżce do herbaty nad jej czarną tonią. Opary pary zakręcają wraz z ruchem mych ramion, gdy zeskakuję na zielone poszycie świata, a obok przemykają pingwiny. Przeskakując z sekwoi na sekwoję docieram na maszt, by poczuć palce wiatru we włosach. A tutaj tęczowe chmury tylko czekają by urwać mi głowę, co doprowadza do feerii czerwieni w niebiosach. A potem idę spać. I śnię.


mmm... powtarzam się tym starociem, ale co z tego...

20090321

Hyhyhyyy...

Ahahahaaaa... trochę czasu minęło, nie ma co ukrywać. Ale, who cares? Poza tym nie mam stałego dostępu do internetu, więc no... ohhh, whatever.

Chciałem się pochwalić. Choć na pewno nie jakością i wielkością zdjęć z mego 'cudownego' telefonu xD . Anyway, czek dys ałt.

najnędzniejsza jakość.zawsze się zastanawiam, czy podarta wlepa to dowód, że komuś się podoba i chce ją sobie zabrać, czy wręcz przeciwnie.towarzyszące tej spotkał los podobny do tej powyżej.
yeah.mini.mój największy czerep (tymczasowy, jak widać xD) a zdjęcie chuj wie czemu, małe.

graaaand finaaaale! moja wlepa nad Niagarą (tak, tą Niagarą). i obok kupy ptasiej :D. podziękowania wędrują do Pani-która-nie-chce-się-ze-mną-napić-piwa-ostatnio ;P
***

brak wiosny to wkurwiający detal.

20080919

Notatki z wakacji.

Taka ciekawostka z pobytu w Norge. Mój telefon oferuje opcję 'memo', z której bardzo mi się przyjemnie korzysta. Im dalej tym nowsze notki, choć to raczej tylko hasełka takie, fiszki.

01/07/08
'Brat, wiem że masz siłę, ten ukryty zmysł, by kochać to życie i po swoje iść.'
O.S.T.R. - Jak nie Ty, to kto?
08/07/08
Chęć napisania czegoś wcale nie musi równać się możliwości by to zrobić. Nie fizycznej oczywiście, choć czasem również. A zwykłej predyspozycji, czy to chwilowej czy to ogólnej. Ale zaraz! Teraz piszę i nie jest to zbiór przypadkowych wyrazów czy zdań. Tak, problem pojawia się, gdy przypomnę sobie i przyznam przed sobą-czytelnikiem, że chciałem pisać od podróży w której aktualnie jestem. Wtedy mamy do czynienia z jakże powszechnym zjawiskiem grafomanii. Chcieć znaczy móc, sztuka polega na dobry stylu tego 'móc'.
z podróży Polska-Szwecja-Norwegia.
09/07/08
gąbka kąpielowa, potworny regiment to książka nad łóżkiem, kubek herbaciany, tonik fioletowy, gruba żyłka. nie wiem czy coś jeszcze.
lista rzeczy, których nie wziąłem od razu.
14/07/08
Paolo Nutini norwegia, tutaj! nawet tutaj, ktoś. Przypomina, że tyle rzeczy tam. Że przyjaźń. Takie radosne zaskoczenie przeżywa się rzadko, a właśnie dzięki ludziom.
po usłyszeniu na truskawkowym zadupiu New Shoes, znanym skądinąd.
02/08/08
Bo to przecież nie o to chodzi, żeby coś razem stworzyć, na skąd. To wakacje w końcu. Ah...
07/09/08
Kupa cię gnębi? Nie karm gołębi! ew. Gówno cię wnerwia? Nie karm gołębia! ew. Nie karm gołębi - one srają.
hasełka na wlepki, które planuję zrobić.
14/09/08
Liv Lillaer
imię i nazwisko pani siedzącej obok mnie na lotnisku w poczekalni, ładnie, podejrzane na boarding pass'ie.
Nemi
nazwa komiksu, o którym przeczytałem w samolocie.

Takie nic. Powinienem wrzucić troszkę zdjęć, ale chyba najpierw się zarejestruję na flickr.com, ponoć to fajne do zdjęć...

20080917

Reklama!

Reklama! A co! Komiksu! Mało kto mnie czyta, mało kto zagląda, ale zawsze ktoś może się dowie. Rycerz Janek to będzie coś. Believe me. Nie wiecie kto to Wolski? Znaczy rysownik? Obczajcie. Jestem fanem.
No i podlinkuję obowiązkowo strony, jakby się komuś nie chciało przepisywać z ulotki: Rycerz Janek na blogspocie, Dolna Półka pabliszing ;).

20080810

Pfff...

norwegia. pozdro dla wszystkich, którzy czytają i dla tych co nie czytają też. jeszcze miesiąc i kilka dni. długo. bardzo długo. za długo. no ale przejebane (i jest to jedno z odpowiedniejszych słów) truskawki już się skończyły. chwała... poza tym. za długo. trochu.

20080706

warszawskie...'proszę nie naklejać!'

Otóż tak! byłem we stolicy.... u siostry i faceta jej (pozdro dla was! :] ) i na fali nowych zainteresowań wybrałem się na ulicę Topiel 12, gdzie w czerwcu odbył się Szablon Jam, coby zrobić trochę zdjęć i popodziwiać street art w przednim wykonaniu. I co? I chuj, bo nie minął jeszcze miesiąc od jam'u, a już jakieś debile zniszczyły te dzieła sztuki. O ironio, jedno graffiti na prawdę wykonane z pomysłem, na rewelacyjnym poziomie z udziałem również zagranicznych 'streetowców' zostało zdewastowane przez pewnie kilku oszołomów, którym wydawało się że robią graffiti. Właściciel bloga - Maped (jeden z uczestników i o ile nie kłamię współorganizator) na mój komentarz w tej sytuacji odpisał: 'Mi się nawet nie chce komentować tego co się tam stało.
Warszawa.' ja bym nawet powiedział: Polska. No ale cóż.
Nie wiem, czy ma sens wrzucać tylko część zdjęć, skoro cały przegląd można zobaczyć na podlinkowanych stronach - do czego ogromnie zachęcam - więc zaprezentuję tylko jakąś taką zajawkę i trochę zdjęć z innych części miasta. No i mała dokumentacja moich odwiedzin, z resztkami wlepek, i kolejna ciekawa sytuacja. Skrzynka cała obklejona, to se myślę wlepie się też... a tu 'pani' do mnie 'proszę nie naklejać, bo my to później zrywamy i nam się paznokcie niszczą!' nie było sensu z panią dyskutować, tym bardziej że była większa ode mnie, ale ja się pytam: 'po jaką cholerę nieszczęśliwą zrywać te wlepki?! nikomu nie szkodą, a tak naderwane wyglądają co najmniej źle'. Nie jestem zwolennikiem tagowania gdzie popadnie, ale mówię tylko o rozsądnym wykorzystaniu przestrzeni-powierzchni miast. No ale widocznie wszystko musi być gładko, jednolicie i mdło.
( wybaczcie niefachowe pojedyncze znaki na końcu liniejk, ale nie chce mi się z tym teraz walczyć, prasowanie czeka xD )
Pozostałości z ulicy Topiel (reszta we wspomnianych linkach!) :
Skromnie z miasta:
Oraz nie-ja na nowym świecie i nie-pamiętam-gdzie w towarzystwie:

Oczywiście pozdro również dla Vir, która się ze mną szlajała i ogólnie dotrzymała przednio towarzystwa! :]
Ciekawe jak wakacje przeżyje nie-moja twórczość w łodzi... will see, will see...
(nawiedziła mnie fala spamu, przez co aktywowałem weryfikację komentarzy przez obowiązek przepisania literek z obrazka, mam nadzieję, że to niewielki problem, tym bardziej że mało kto komentuje xD )

20080628

Cytat.

Lawirował, slalomował i mówił. Jego szarozielony długi płaszcz powiewał i zagarniał przechodniów.

- ... czym się różni to gówno od tej promenady - i cisnął spojrzenie w głąb Marszałkowskiej zastawionej budami, stołami, łóżkami, zaścielonej żebrakami i nieboszczykami z adidasem. - Moje serce jest wielkie i kocham te wszystkie mordy, moje serce jest wielkie, bo miejsce nienawiści wypełnia w nim pogarda i miłość. I płaczę, bo my staniemy w tym szpalerze, który nigdy i nigdzie się nie kończy bo koniec świata jest wymysłem i apokalipsa też, a jak nadejdzie, to te bydlęta nawet tego nie zauważą, głód ich nie ruszy, bo będą się pożerać nawzajem, póki ostatni nie opierdoli przedostatniego... dopóki ziemia się nie zatrzyma i nie strząśnie z siebie tego robactwa. Przypomnij sobie, jak chodziliśmy tędy dziesięć lat temu, pijani, udręczeni i samotni, przypomnij sobie, jak wyciągałem cię z Niespodzianki, nie tego możesz nie pamiętać, z Niespodzianki, której już nie ma, i niosłem cię na postój taksówek, a tam było pusto, ciemno, wiał wiatr, więc zatargałem cię na podwórko przy kinie i czekałem, aż oprzytomniejesz. Byliśmy biedni, szarzy, zatruci tanim alkoholem, ale potrafiliśmy odnaleźć wszystkie miejsca, których dziś nie ma. I wszyscy dookoła byli tacy sami, zatruci, biedni, ale mogliśmy... bo ja wiem... mogliśmy wszystko...

Wtedy powiedziałem mu, że idę do Małego i żeby poszedł ze mną i się upił, ale machnął tylko ręką i ruszył w czeluść podziemnego przejścia z głową wtuloną w ramiona, ktoś go potrącił, lecz pewnie go to nie zabolało.

Andrzej Stasiuk - 'Biały kruk'